Post

Czwartek z Kataru i z sushi


Na sushi do Karoliny wpraszałam się od dawna i wreszcie się udało!
Marcin przygotował jakieś milion sztuk a ja przywiozłam 2 wina.
Tak się noc zaczęła, bo okazało się, że Grześ z Kataru na chwil
kilka wpadł do stolicy. No i musiałam się z nim zobaczyć.
Najpierw jakieś winko w Słonym (on musiał też zjeść
kiełbaskę, bo wieprzowina w Katarze zakazana) a
potem do... Fantomu się wybraliśmy, bo komuś
obiecał, że poppersa przywiezie ze sobą. I tak
się ta noc skończyła. A ja pijana byłam już.




Kategorie

prywatnie ( 845 ) imprezowo ( 559 ) UW ( 149 ) utopijnie ( 92 ) naukowo ( 78 ) konkurs ( 8 )

JP na facebook.com

Twitter