Post

To jest koniec fotoblo.jejperfekcyjnosc.pl



Post

Pizza i wódka po rozstaniu

Ponieważ nie mogłam z Pauliną napić się wódki w czasie
mojego Miesiąca Bez Alkoholu - a tak się składa, że była
okazja nie tyle idealna co taka, która wymagałaby jednak
takiego działania (a mianowicie rzucił mnie Filip), to się
wówczas jeszcze z Pauliną umówiłam, że w pierwszy
możliwy weekend po Miesiącu zjemy pizzę no i się
napijemy, narzekając zarazem na to, jacy faceci są
do dupy i że mamy tak źle w życiu generalnie. I
ostatecznie wieczór nadszedł. Pizza, choć szła
wyjątkowo długo, to się pojawiła. Wódki za
dużo nie poszło, bo Paulina ma niską dość
tolerancję na alkohol i nie trzeba było jej
nam za dużo. Potem Mateusz trochę do
mnie dołączył i tak jakoś wieczór się
skończył. A pizza poszła. Wiadomo.







Post

After Marszu Równości w Poznaniu

Do poznańskiego HaHu trafiłam po raz pierwszy. Wcześnie, bo już koło
23:00. Patryk i Mateusz byli na miejscu, więc zależało mi na tym, żeby
z nimi jak najwięcej czasu spędzić. Nadal są najpiękniejsi na świecie.
A w samym klubie - dużo ludzi, fajna średnia wieku, dobra muzyka,
doskonały live vocal act, atmosfera super i trzy różne sale, gdzie co
innego grają <3 Idealnie! Bardzo miły barman, bardzo dużo tych
najładniejszych młodych chłopców... Oczywiście mam numery
do niektórych z nich ;) Poza tym: było naprawdę fajnie! I tak
powinno być. Szkoda, że rano musiałam wsiadać w pociąg
i wracać. Dobrze, że Bracia S mnie odprowadzili razem
na dworzec. Teraz się zobaczę z nimi za tydzień we
Wrocławiu na Marszu Równości. Do zobaczenia!




Wiem, że nieostre. Ale na ostrym Mateusz ma zamknięte oczy

Grube transy i drag queen trzymają się razem



Warszawa w Poznaniu















Post

Krótki piątek po miesiącu

Po Miesiącu Bez Alkoholu, oczywiście. Wpadłam na chwil kilka
do Eufemii na imprezę Vogule Poland. Było fajnie, bo ładnych
chłopców nie brakowało. Byli znajomi, był też alkohol. Ale
że Mateusz był na siłę wyciągnięty z domu, to pojechałam
z nim do Glamiku na premierę Dżagi :) Było bardzo dużo
ludzi i bardzo wesoło. Jednakże ja nie mogłam długo
tam siedzieć, bo rano podróż do Poznania na Marsz.


Z Adamem w Eufemii

Dawno nie miałam fotki z Patrykiem

Dżaga





Post

Bingo w Blok Barze

Tak trochę w zastępstwie poprowadziłam Bingo w Blok Barze. Powiem
szczerze, że zaskoczyło mnie kilka rzeczy. Po 1. frekwencja (jest tam
naprawdę dużo ludzi!), po 2. stopień zaangażowania (ludzie walczą
o te liczby) a po 3. to, jak śmiesznie ostatecznie było. Bawiłam się
świetnie i mam nadzieję, że zgromadzone osoby także :) Tak czy
owak - emocje były, żarty były, pseudo-francuski był no i ja
byłam ;) Charlotte siedziała obok jako Komisja Kontroli
Gier i Zabaw i razem dawałyśmy radę. Po wszystkim
boso przeszłam do Glamiku, gdzie jeszcze chwilę
się pobawiłam z Mateuszem i Antonem :)








Post

Znowu mały clubbing

Mimo zmęczenia spowodowanego imprezowaniem przez 9 godzin noc wcześniej,
bardzo krótkim snem, nocną jazdą na rowerze oraz niskokaloryczną dietą, nie
poddałam się i na imprezę poszłam. Luke'a wyciągnęłam. Najpierw na silent
disco, gdzie Michauke przedstawił swojego nowego chłopca. Było ok, ale
za duża kolejka po słuchawki, więc się poddaliśmy. Potem na chwilkę do
Blok Baru, gdzie tej nocy house'y miały być. I były. Ale jednak jakieś
za lekkie jak dla mnie, więc długo nie siedziałam tam. Zabrakło mi
jednak pierdolnięcia. To nastąpiło w Glamiku, gdzie - sama nie
wierzę, że to piszę - grali całkiem nieźle! Długo jednak nie
siedziałam, bo raz, że padnięta a dwa, że Luke też chciał
do domu się zbierać. Więc się zebraliśmy i czas spać!

Silent disco na pl. Defilad

Luke szczęśliwy, bo pali

video

Zapytał, czy go wezmę na barana. A potem takie foto zrobił

Tak widać było cokolwiek na parkiecie w Blok Barze

Blok Bar

Szał w Glamiku

Grześ pił z ładnym chłopcem

Każde miejsce może być magiczne

video


Post

Burger mnie skusił

Luke namówił mnie na podróż do DoWoli. Na burgera, którego przy
okazji Kercelaka 2015 przygotowali. Ja z kolei namówiłam na małą
podróż rowerem Mateusza, który jeść nie chciał, bo był już całkiem
pełny po swoim obiedzie. Ja sobie mogłam jeszcze na taką bułę z
mięsem pozwolić, więc pojechaliśmy. Burger okazał się całkiem
ok. Dobrze, że koło 21:00 festyn dzielnicy się skończył i się na
zewnątrz przenieśliśmy. Szkoda tylko, że pijani po wydarzeniu
ludzie nie dawali spokoju tym, którzy chcieli w spokoju coś
zjeść i posiedzieć. No, ale jakoś się ich lokal pozbył :)





Kategorie

prywatnie ( 845 ) imprezowo ( 559 ) UW ( 149 ) utopijnie ( 92 ) naukowo ( 78 ) konkurs ( 8 )

JP na facebook.com

Twitter